Japonia zaskoczyła mnie wypiekami i wachlarzem zastosowań Matchy. Ogromnie. Właściwie gdzie się nie obejrzałam, mogłaby wybrać produkty z Matchą, wszelkie formy, w każdej postaci. Jednocześnie wszystkie produkty z jej udziałem są niezwykle smaczne – dla mnie oczywiście, nie wszyscy podzielają mój zachwyt. Przekonałam się do niej i nauczyłam pić. Zapraszam na garść porad, możliwości jakie oferuje oraz przepis na zielone tiramisu. Jej piękny, zielony kolor rzuca na kolana. Na koniec zaproponuję tradycyjną wersję tego deseru.

Może warto przygotować Mamie z okazji Jej święta. Którą wersję wybierzesz? I nie zapomnij o kwiatach.

zielona herbata Matcha

Proces produkcji Matchy jest niezwykle czasochłonny, wystarczy podkreślić, że czas mielenia 30 g herbaty trwa około godziny, dlatego herbata nie należy do tanich. Matchę możesz kupić w formie proszku o zielonej, żywej barwie. Nie jest suszona ani poddawana procesowi fermentacji, dlatego przechowuj ją w lodówce. Jej cena jest zróżnicowana, ale należy do drogich herbat.

Jak kupić dobrą Matchę?

  • Pochodzenie – ta lepsza produkowana jest w Japonii, gorsza w Chinach lub na Tajwanie.
  • Cena – im tańsza herbata tym jakość będzie niższa. Możesz kupić 30 g za 70 zł i 100g za 45 zł. Proponuję nie dać się nabrać na okazje cenowe, szczególnie w takich sklepach internetowych, gdzie jest niewystarczająca informacja o produkcie. Tu naprawdę cena przedkłada się na jakość.
  • Kolor – Matcha uprawiana jest cieniu, tym samym nadprodukuje chlorofil i ma piękny zielony kolor. Więc jeśli masz przed sobą kolor żółto-brązowy, to znaczy ze herbata nie była dobrze zacieniana albo pochodzi z niższych partii łodygi. Ale z moich informacji wynika, że tak podłej herbaty Matcha w Polsce nie kupisz.
  • Smak – prawdziwa a tym samym dobrej jakości Matcha ma słodki, roślinny smak. Herbata niskiej jakości będzie gorzkawa.

Dobrą zieloną herbatę Matcha możesz kupić tutaj.

Właściwości herbaty Matcha
Matcha posiada najwyższe stężenie antyoksydantów spośród wszystkich składników, które możesz spożyć. Ma działanie uspokajające, wspomaga pamięć i koncentrację, wspomaga odporność i pobudza, ale w przeciwieństwie do kawy nie wpływ na ciśnienie, a po jej wypiciu nie jesteś rozdrażniony. Jednocześnie ma właściwości oczyszczające, wzmacnia odporność i poprawia cholesterol. Jednym słowem jest niezwykle cenna i warto ją pić. Matchę parzy się w 80°C. Powyżej traci wszelkie właściwości, o których wyżej napisałam, więc jeśli będziesz jej używać do wypieków, to pamiętaj o tym, że oczywiście będzie dodatkiem, ale swojej dobroczynnej roli spełniać już nie będzie.

Matcha w cukiernictwie
Jest dodatkiem do słodyczy, ciastek, deserów, lodów, kremów, koktajli, sękaczy, makaroników, bez itp. Zanim jej użyjesz pamiętaj o kilku zasadach, ponieważ są pewne ograniczenia:

– Przed zastosowaniem przesiej herbatę.
– Dodawaj jej w umiarkowanej ilości. Jeśli przesadzisz, wyczujesz nieprzyjemną goryczkę, cierpki smak.
– Stosuj ją do zimnej masy. Jeśli dodasz ją do kremu, który przygotowujesz na parze, herbata się zaparzy i zmieni smak. Możesz oczywiście rozpuścić Matchę w ciepłym płynie, wtedy lepiej połączy się z całym kremem, ale temperatura nie może być zbyt wysoka. Temperatura płynu powinna być niższa niż 80°C.
– Herbatę połącz z kremem czy ciastem rozcierając ją np. w mniejszej ilości masy, gdyż łatwo się zbryla. Możesz użyć blendera, robota kuchennego, w zależności co przygotowujesz.
– Po otwarciu opakowania, przechowuj ją szczelnie zamkniętą w lodówce. Inaczej ulatnia się i traci smak.
– Matcha to świetny naturalny barwnik np. do białej czekolady. Jeśli rozpuszczasz czekoladę w kąpieli wodnej (nie przekraczasz 25°C), to herbata się nie zaparzy i uzyskasz piękny, zielony kolor.

Zielone Tiramisu
Krem do tego deseru wychodzi rzadki, dlatego proponuję przygotować deser w pucharkach. Polecam przełamać smak skórką pomarańczową, ewentualnie użyć likieru cointreau. W przepisie poniżej nie ma alkoholu, ale kto Ci zabroni go użyć?!

Choć bohaterką dzisiejszego wpisu jest Matcha, to kilka słów o tiramisu musi się znaleźć.

Tiramisu po włosku
Deser włoski, więc kilka ważnych danych, żeby nie zapomnieć o tym, co dla Włochów jest podstawą:
– Krem może być zwięzły lub luźny, wszystko zależy od tego, czy dodasz ubitych białek na sztywno czy też nie. Możesz, nie musisz. To kwestia gustu. Podobnie jak nie musisz ubijać wszystkich białek, które Ci zostały. Jeśli jednak ubijasz białka, zrób to dobrze, źle ubite spowodują, że krem podejdzie wodą.
– Alkohol – tylko w Polsce króluje Amaretto. We Włoszech Marsala, brendy, whisky… cokolwiek ale nie Amaretto. Mówię oczywiście o klasyku. Jeśli przygotowujesz wariację na bazie tego deseru, szalej. Nikt Ci nie zabroni. Włosi dodają alkohol do kremu, ale są tacy, którzy dodają go do kawy (na przykład ja), którą namaczają biszkopty.
– Warstwy – tylko dwie, dwie biszkoptów i dwie kremu, zakończone zawsze kremem. Trzy warstwy to za dużo. Jedna warstwa oczywiście wchodzi w grę i najczęściej stosuje się ją przy ekspozycji deseru w kieliszkach. W tej opcji nasączone biszkopty mogą być rozłożone nierównomiernie.
– Kakao – posypujemy deser kakao zawsze bezpośrednio przed podaniem. Możesz posypać tiramisu również wiórkami czekoladowymi. I jak tu pisać o zasadach, skoro wielokrotnie we Włoszech widziałam przetrzymywane tiramisu w lodówce i posypane kakao??? Nie będę się czepiać. Chodzi o to, żeby kakao nie zwilgotniało.
– Serek maskarpone – wyjmij z lodówki i wymieszaj łyżką, żeby zrobił się bardziej kremowy.  I pamiętaj, im dłużej mieszasz serek maskarpone, tym bardziej płynny się robi.
– Kawa – deser ma pobudzić, więc kawa jest obowiązkowa, choć widziałam już różne wersje, nawet bez kawy. Zaparz taką jak lubisz najbardziej.
– Biszkopty – nie mogą być słabo nasączone, ale nie powinny też pływać w kawie. Trzeba samodzielnie znaleźć złoty środek, popróbować.
– Żółtka – muszą być naprawdę dobrze utarte, na puch z cukrem. Niech wręcz staną się białe.

Deser najlepiej nadaje się do spożycia, jeśli spędzi przynajmniej 6 godzin w lodówce.  Najdłużej testowałam tiramisu przez 7 dni. Oczywiście cały czas trzymałam je w lodówce. Ale wydaje mi się, że o ile w domowych warunkach można zaryzykować, to jednak gościom nie podałabym tego deseru po 4 dniach spędzonych w lodówce.

Tiramisu z zieloną herbatą
tiramisu z Matcha
Składniki na 2 porcje (2 pucharki lub 2 kieliszki o pojemności 250 ml każdy).

1/2 szklanki zaparzonej mocnej kawy
2 łyżeczki japońskiej herbaty w proszku: Matcha + do posypania po wierzchu
2 łyżki śmietanki kremowej 36%
szczypta skórki startej z grejpfruta lub pomarańczy
2 żółtka
2 łyżki cukru pudru
125 g serka mascarpone
8 podłużnych biszkoptów

Zaparzyć kawę i wlać ją do płaskiego talerza, do wystudzenia. Zieloną herbatę wymieszać z ciepłą śmietanką kremówką i skórką z grejpfruta. Żółtka ubić mikserem razem z cukrem pudrem (najlepiej w metalowej misce) na białą, puszystą i gęstą pianę (około 8 minut). Delikatnie wymieszać z rozpuszczoną w śmietance zieloną herbatą, odstawić.

Przez kilkanaście sekund miksować serek mascarpone, następnie na wolnych obrotach miksera (lub łyżką) połączyć go z masą z żółtek i herbaty.

Biszkopty przełamać na pół i maczać je w kawie (zanurzać przez kilka sekund) i układać w kieliszkach lub pucharkach na zmianę z kremem. Posypać zieloną herbatą (przez sitko) i wstawić do lodówki do stężenia na minimum 4-5 godzin lub na całą noc. Deser można przechowywać do 3-4 dni w lodówce bez szkody dla smaku (nawet powinien się poprawić) oraz dla zdrowia.

Tiramisu w wersji tradycyjnej
tiramisu

tiramisu kakao

tiramisu tradycyjne 3
Na 12 słoiczków, które widzisz na zdjęciu.

3 żółtka
3 łyżki drobnego cukru
1 łyżka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią, ewentualnie łyżeczka ekstraktu waniliowego
500 ml maskrapone
400 ml śmietanki kremówki 36%
18 biszkoptów
kawa zaparzona według uznania i wymieszana z alkoholem, np. Marsalą, brandy. Ja użyłam koniaku. U mnie 500 ml kawy z koniakiem.
kakao lub starta gorzka czekolada do posypania

Zaparz kawę i odstaw do wystudzenia. Wymieszaj ją z alkoholem. Trudno odpowiedzieć na pytanie, ile dokładnie dodać alkoholu, próbuj i testuj co Ci pasuje. Może wolisz mocniejsze nasączenia albo w ogóle bez alkoholu.

Żółtka utrzyj z dwoma rodzajami cukru na puszystą masę, powinny być wręcz białe. W oddzielnej misie ubij śmietankę i maskarpone. Następnie wymieszaj z utartymi żółtkami z cukrem. Składniki muszą się porządnie połączyć. Ale nie mieszaj zbyt długo, żeby serek maskarpone nie zrobił się zbyt płynny. Naszykuj naczynie i jeśli potrzeba pokrój biszkopty na mniejsze kawałki, nasącz kawą z alkoholem, przekładaj warstwami. Dwie warstwy biszkoptów i dwie kremu. Posyp kakao przed podaniem.

Tiramisu przechowujesz w lodówce. Najlepsze jest następnego dnia.

Ja przygotowałam swój deser w szklanych pojemniczkach, ale możesz go podać również w innej wersji. Do mojej wersji tego deseru nie używam ubitych białek na sztywno, więc krem jest bardziej zwarty. Żeby nie pobrudzić ścianek w słoiczkach, krem przełożyłam do rękawa cukierniczego.

Wersja z truskawkami:

tiramisu truskawki
smacznego